W dniach 14 i 15 sierpnia 2019 roku w Oświęcimiu odbył się Marsz Życia Polaków i Polonii. Celem marszu było uczczenie 78 rocznicy męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Marii Kolbe oraz oddanie czci pomordowanym Polakom w KL Auschwitz w Oświęcimiu. Franciszkanin o. Maksymilian Maria Kolbe oddał życie za współwięźnia, skazanego na śmierć ojca rodziny, Franciszka Gajowniczka. Zginął śmiercią głodową w dniu 14 sierpnia 1941 roku.

Na pierwszy Marsz Życia Polaków i Polonii na teren byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego i zagłady KL Auschwitz przyjechali Polacy nie tylko z kraju, m. in. z Warszawy i okolic, Łodzi, Częstochowy, Zakopanego, a także z całego świata: z Kanady, Nowej Zelandii, Australii, Afryki, Niemiec, Hiszpanii i wielu innych krajów z Europy.

Organizatorem marszu, w którym uczestniczyło kilka tysięcy osób był red. Witold Gadowski i księża Salezjanie z sanktuarium Salezjanów w Oświęcimiu.

W dniu 14 sierpnia marsz do niemieckiego obozu KL Auschwitz wyruszył o godz. 7-ej rano z przed sanktuarium Salezjanów. Uczestnicy marszu ubrani byli w koszulki białe lub czerwone z napisem: Marsz życia Polonii i Polaków, Auschwitz 14 sierpnia 2019 r. z wizerunkiem twarzy św. Maksymiliana Marii Kolbe i Jego numerem obozowym P 16670. W tym dniu padał deszcz, tak więc prawie przez całą drogę szliśmy pod parasolami.

 

Na trasie do obozu KL Auschwitz odmawiano Różaniec. Modlitwę prowadził Ks. prof. Tadeusz Guz. Modlono się za wszystkie ofiary zbrodni niemieckich, za Polaków, a także obywateli z innych krajów, którzy zostali zamordowani bestialsko na terenie obozu KL Auschwitz i w innych, niemieckich obozach śmierci.

Eucharystia była sprawowana przy ołtarzu polowym na Placu Apelowym przy Bloku 11, w Auschwitz gdzie w celi głodowej o. Maksymilian Maria Kolbe został dobity zastrzykiem fenolu.

Mszę św. odprawili ks. abp Marek Jędraszewski, arcybiskup Bambergu Ludwig Schick i bp Jerzy Maculewicz OFM, administrator apostolski w Uzbekistanie. Wśród koncelebrantów byli także m.in. biskup pomocniczy diecezji bielsko-żywieckiej bp Piotr Greger i bp Kazimierz Górny, były proboszcz parafii św. Maksymiliana w Oświęcimiu.

Homilię wygłosił metropolita krakowski ks. abp Marek Jędraszewski. Na początku homilii powiedział, że: Ojczyzna to groby i krzyże, które świadczą o pamięci, cierpieniu, ale niosą również nadzieję zmartwychwstania i zwycięstwo. Chcę mówić o Ojczyźnie wyznaczonej przez obecność chrześcijan, przez obecność męczenników. Wszędzie tam gdzie jest kościół. Od samych początków jego istnienia. Tam byli także męczennicy i były tam znaki ich wiary znaki - znaki chrześcijan. Ostateczne zwycięstwo, nieśmiertelność jest dzięki zwycięstwu Chrystusa. To tłumaczy dlaczego chrześcijanie, gdziekolwiek są na świecie i gdziekolwiek widzą znaki wspominające świadectwo najwyższe swoich sióstr i braci i gdzie widzą krzyże tam wszędzie są u siebie, tam wszędzie jest ich ojczyzna.

Arcybiskup przypomniał, że Konzentrazionslager Auschwitz (KL Auschwitz) jest miejscem, które nawiedzili trzej papieże: św. Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek. Wyraził wielką wdzięczność wobec arcybiskup Bambergu Ludwiga Schicka, którego obecność jest dla nas niejako symboliczna w tym miejscu, gdzie wspominamy losy męczenników, gdzie nasza pamięć wraca do przeszłości, a jednocześnie gdzie krzyż mówi o cierpieniu, ale i o zwycięstwie i o nadziei na życie wieczne.

W homilii arcybiskup powiedział, że KL Auschwitz, gdzie zginęło wiele milionów ludzi, był miejscem odmowy człowieczeństwa, więzień stawał się tylko i wyłącznie numerem jednym spośród wielu tysięcy, bez imienia, bez nazwiska. Zacytował wstrząsające słowa komendanta Auschwitz Rudolfa Hoessa i Karla Fritzscha (zastępcy komendanta obozu) „dla nas wszyscy nie jesteście ludźmi tylko kupą gnoju”.

Arcybiskup powiedział, że KL Auschwitz był także miejscem odmowy dla wspólnoty - wspólnoty rodzinnej, narodowej i wspólnoty kościoła. Ponownie zacytował słowa Karla Fritzscha: „Zapomnijcie o waszych żonach, dzieciach i rodzinach, tutaj pozdychacie wszyscy jak psy. Przybyliście tutaj nie do sanatorium, tylko do niemieckiego obozu koncentracyjnego, z którego nie ma innego wyjścia jak tylko przez komin. Jeżeli komuś się to nie podoba to może zaraz iść na druty. Jeżeli są w transporcie Żydzi to mają prawo żyć nie dłużej jak 2 tygodnie, księżą miesiąc, reszta 3 miesiące”. Arcybiskup zaznaczył, że KL Auschwitz był także odmową pamięci po tych, którzy tutaj przebywali i którym odmówiono prawa do własnego grobu. Kontynuując powiedział: Naprzeciw tej wielopłaszczyznowej odmowie jaka składa się na rzeczywistość w Konzentrazionslager Auschwitz ojciec Maksymilian Maria Kolbe pojawia się jako świadek. Jako świadek najpierw człowieczeństwa. Ta prawda wybrzmiała w dramatycznym dialogu, który miał miejsce na placu apelowym, kiedy on więzień noszący numer 16670 wystąpił wbrew zakazowi z szeregu więźniów poprosił aby właśnie on w miejsce innego więźnia poszedł na śmierć głodową do bunkru zagłady. Kto ty jesteś pytał wtedy Fritz, kto ty jesteś, nie pytał o numer pytał o jego tożsamość. O to kim on naprawdę jest, jeśli ma odwagę prosić o coś takiego. Ojciec Maksymilian zdając sobie sprawę z tego, że ani jego imię ani jego nazwisko nic Fritzowi nie powie wskazał na swoje powołanie, na swoją tożsamość. Jestem księdzem katolickim.

Fritz zaskoczony decyzją Ojca Maksymiliana zwrócił się do Niego ”Nie ty, nie ty numerze, ale pełne szacunku Zi: dlaczego chcesz za niego umrzeć”. Arcybiskup podkreślił, że ojciec Maksymilian Maria Kolbe właśnie tutaj, w Auschwitz był świadkiem rodziny, wspólnoty rodzinnej. Bronił tej wspólnoty, której członkiem był współwięzień nieznany mu z imienia i nazwiska, Franciszek Gajowniczek, ale wiedział z jego krzyku i szlochu, że ma on żonę i ma dzieci. I stąd w imię tej wspólnoty wystąpił ojciec Maksymilian Kolbe aby ją własnym życiem zasłonić i ocalić. Był ojciec Maksymilian Maria Kolbe właśnie tu pośród lochów Auschwitz świadkiem wolności, wolności ducha, która pokonuje wszelkie próby zniewalania i upadlania człowieka. Na kilka tygodni przed śmiercią powiedział do swojego współwięźnia Józefa Stemlera – nienawiść nie jest siła twórczą, siła twórczą jest miłość.

Arcybiskup zwrócił się do zebranych na terenie obozu Auschwitz: My dzisiaj drodzy siostry i bracia gromadzimy się właśnie tutaj z różnych części Polski, z poza naszej ojczyzny i rozważamy raz jeszcze to przesłanie, które on nam po tylu latach 78 od chwili swej męczeńskiej śmierci przekazuje. Nie ma jego grobu, nie ma stąd krzyża, który można by przy tym grobie postawić. Nie ma jego relikwii, związanych z pobytem właśnie tutaj. Stał się częścią tego ogromnego cmentarzyska, dymów i popiołów, które tak boleśnie dotknęły oświęcimską ziemię. Nie ma właściwie po Nim nic poza pamięcią najpierw tą tuż po Jego śmierci Brunona Borgowca, który mówił: gdy miałem wynieść jego ciało z celi siedział na posadce oparty na ścianę i miał oczy otwarte, Jego ciało było czyściutkie i promieniowało. Ale właśnie dzięki Niemu Auschwitz, chociaż nie ma grobów tylu milionów ofiar, ani krzyży, które mogłyby być przy tych grobach postawione. Jest miejscem, w którym umarli mówią, stanowią jakieś mniej lub bardziej określone zobowiązanie. Ta ich śmierć wiąże, niekiedy umarli zobowiązują mocniej niż żywi. U grobu zmarłego człowiek uświadamia sobie, że, jest dziedzicem. Co znaczy, że jest dziedzicem, znaczy to przede wszystkim mieć udział w godności tych, którzy byli przed nami. Kontynuując, kontynuujemy przede wszystkim godność. Jesteśmy spadkobiercami dzięki naszym przodkom. – przytoczył fragment książki ks. Profesora Józefa Tischnera „Filozofia dramatu”.Jakie zatem dziedzictwo przekazuje nam św. Maksymilian i przez co mamy udział w Jego godności. Najpierw poprzez zwycięstwo miłości nad nienawiścią. Karl Fritzsch mógł mówić do więźniów: „dla takich wrogów III Rzeszy jak wy, Niemcy nie będą mieć żadnych względów i żadnej litości, tymczasem na przekór tym słowom nienawiści pojawiło się tak jednoznaczne, tak piękne świadectwo jakie dał Maksymilian Maria Kolbe, tak cudownie też wyrażone 40 lat temu, kiedy tutaj 7 czerwca 1969 roku podczas pierwszej pielgrzymki do ojczystej ziemi przybył Jan Paweł II.

W dalszej części homilii arcybiskup Jędraszewski powiedział, że „To zwycięstwo przez wiarę i miłość odniósł ów człowiek w tym miejscu, które było zbudowane na zaprzeczeniu wiary - wiary w boga i wiary w człowieka i na radykalnym podeptaniu już nie tylko miłości, ale wszelkich oznak człowieczeństwa, ludzkości. W tym miejscu, które było zbudowane na nienawiści i pogardzie człowieka w imię obłąkanej ideologii. W miejscu, które było zbudowane na okrucieństwie, miejsce do którego prowadzi wciąż jeszcze brama z szyderczym napisem: „Arbeit macht frei”. Rzeczywistość była radykalnym zaprzeczeniem treści tego napisu. W tym miejscu straszliwej kaźni, która przyniosła śmierć czterem milionom ludzi z różnych narodów. Ojciec Maksymilian odniósł duchowe zwycięstwo, podobne do zwycięstwa samego Chrystusa, poddając się dobrowolnie na śmierć w bunkrze głodu za brata. Mieć udział w tej godności ojca Maksymiliana Marii Kolbego to znaczy także, mieć szacunek dla wartości rodziny dzisiaj, tak bardzo poniewieranej, lekceważonej, poniżanej. Święty Ojciec Maksymilian ofiarował swoje życie dlatego, że nieznany jemu człowiek, jego współwięzień miał żonę i dzieci. Mieć solidarność z instytucjami małżeństwa i rodziny to znaczy uczestniczyć w tej godności, która stała się ciałem św. ojca Maksymiliana. Mieć udział w jego godności dalej znaczy mieć udział w autentycznej wolności i ją tworzyć w sobie i wokół siebie. Bo wolność autentyczna nie jest wolnością absolutną. Nie da się sprowadzić do słynnego hasła: „róbta co chceta”, gdzie wszystko wolno, a zatem wszystko jest dozwolone. Bo wolność dla wszystkich ludzi musi być rzeczywistością przenikniętą przez rozum, zgodnie z tym o czym mówi nam z głębi naszych serc prawo naturalne, czyń dobro, a unikaj zła. Tylko wolność wg takiej zasady jest wolnością autentyczną. Dla człowieka wierzącego jest jeszcze ona wzmocniona przez tę godność, o której mówi Pismo Święte przedstawiając chwilę powołania do istnienia człowieka, tej Istoty, którą Pan Bóg obdarzył swoim podobieństwem i swoim obrazem. Tej wolności, która przyjmuje niekiedy kształt heroizmu, a takiej wolności najwyższym świadkiem był Święty Ojciec Maksymilian.

A ponad tym wszystkim mieć udział w godności Świętego ojca Maksymiliana to mieć udział w Jego wierze głębokiej i ostatecznej. On jedyny jest Panem dziejów i ludzkiej historii. Wiemy, że niedaleko stąd są w muzeum klisze pamięci Mariana Kołodzieja, który stał się więźniem Konzentrazionslager Auschwitz od pierwszego transportu, który przywiózł tutaj obywateli Polski, którzy mieli odwagę sprzeciwiać się nowym, nazistowskim porządkom zaprowadzanym w naszej ojczyźnie. On też tutaj spotkał ojca Maksymiliana i dzięki temu spotkaniu zrozumiał - Bóg był w obozie, cierpiał razem z więźniami. Chrystus był w celach śmierci, był w komorach gazowych, był wszędzie tam, gdzie odbierano życie i zadawano cierpienie. Chrystus cierpiał w KL Auschwitz. Mieć udział w godności ojca Maksymiliana to mieć udział w tej właśnie wierze, że Chrystus nie opuścił swoich wiernych mimo tego, że wydawało się, że tu jest prawdziwe piekła dno. I dlatego z takim skupieniem próbujemy raz jeszcze wniknąć w istotę przesłania, które zostawił nam dokładnie 40 lat temu 9 czerwca 1979 roku Ojciec święty Jan Paweł II, kiedy na Błoniach krakowskich kończył swoją pierwszą pielgrzymkę, kiedy żegnał się z Polską nie mając wcale pewności, że dane mu będzie jeszcze do swojej ojczyzny powrócić. Polakom przekazywał najbardziej istotne rzeczy, także tę prawdę o Bogu, który jest fundamentem naszego człowieczeństwa, naszej tożsamości. Papież mówił wtedy, człowiek jest wolny, człowiek może powiedzieć Bogu „nie”, człowiek może powiedzieć Chrystusowi „nie”, ale pytanie zasadnicze czy wolno, w imię czego wolno, jaki argument rozumu, jaką wartość woli serca można przyłożyć sobie samemu i bliźnim i rodakom i narodowi aby odrzucić, ażeby powiedzieć „nie” temu czym wszyscy żyliśmy przez 1000 lat. Temu co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło. Kiedyś Chrystus zapytał apostołów, było to po zapowiedzi ustanowienia Eucharystii, gdy różni odsunęli się od niego „Czyż i wy chcecie odejść”?. Pozwólcie, że następca Piotra powtórzy dziś wobec was wszystkich tutaj zgromadzonych, i wobec całych naszych dziejów, i wobec całej współczesności, że powtórzę dziś słowa Piotra, słowa, które wówczas były jego odpowiedzią na pytanie Chrystusa: „Panie do kogoż pójdziemy Ty masz słowa życia wiecznego”. Tutaj w Auschwitz dzięki św. Maksymilianowi Maria Kolbemu jawi się nam Polakom, ale także przedstawicielom innych narodów, wszystkim katolikom i chrześcijanom, ojczyzna jako szczególnie zobowiązujące dziedzictwo. „Ojczyzna kiedy myślę”- pisał w swoim poemacie z 1974 roku kardynał Karol Wojtyła – „Ojczyzna kiedy myślę wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam. Mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym, by wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas. Z niej się wyłania, gdy myślę ojczyzna, by zamknąć ją w sobie jak skarb. Świadomie wyłania się z ojczyzny, którą jest dla nas jest święty, katolicki i apostolski kościół. Zamknąć w sobie naszą chrześcijańską a w tym także polską kulturę, zamknąć w sobie chrześcijańską w tym także polską historię i tradycję, zamknąć w sobie dzieje męczenników, w tym także dzieje polskich męczenników od świętego Wojciecha i świętego Stanisława Szczepanowskiego, poprzez świętego Andrzeja Bobolę, świętego Maksymiliana Maria Kolbego aż po błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszkę. Zamknąć w sobie ten wielki skarb by go pomnażać i przekazywać kolejnym pokoleniom, które przyjdą po nas i także będą myśleć ojczyzna. Amen”.

Przed błogosławieństwem, w imieniu niemieckiego episkopatu, głos zabrał abp Ludwig Schick, który podziękował za możliwość uczestniczenia w obchodach 78. rocznicy śmierci św. Maksymiliana. Po marszu w ogrodach Zespołu Szkół Salezjańskich odbył się uroczysty sześciogodzinny koncert „Miłość za miłość”. Wystąpili znani artyści: Anna Daniłowska, Marek Piekarczyk, Jerzy Grunwald, Bożena i Lech Makowieccy, Halina Frąckowiak, Eleonora Em, Wojciech Popkiewicz, Grażyna Strachota, Mikołaj Giszczak. Koncert prowadzili Anna Musiał i Dariusz Kowalski. Po koncercie odbyło się czuwanie modlitewne w Sanktuarium Salezjanów.

W dniu 15 sierpnia odbył się drugi Marsz Życia Polonii i Polaków, który rozpoczął się o godz. 7-ej po Mszy św. odprawionej w Sanktuarium Salezjanów celebrowanej przez ks. prof. Tadeusza Guza. Wszyscy uczestnicy marszu nieśli flagi biało-czerwone. Chciano w ten sposób zwrócić uwagę, że w byłym niemieckim obozie koncentracyjnym ginęli Polacy.

W czasie przemarszu do KL Auschwitz odmówiono różaniec. Marsz dotarł pod Ścianę Straceń, gdzie złożono wiązankę kwiatów. Odśpiewano też Mazurek Dąbrowskiego oraz Rotę.

W obozie w Auschwitz zginęli również studenci, absolwenci oraz pracownicy Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Łącznie życie za Ojczyznę oddały 453 osoby z SGGW, z których 34 osoby zginęły w Auschwitz.

Absolwenci SGGW w Warszawie i pracownicy uczelni, którzy zginęli w obozie w Auschwitz

Romuald Michał BIAŁAS, ur. 5 II 1912 w Skierniewicach. Absolwent Wydziału Leśnego w SGGW (1935). W 1941 roku aresztowany przez Niemców, osadzony na Pawiaku w Warszawie. 28 V 1941 r. w transporcie 304 więźniów został wywieziony do Auschwitz i tam zamordowany.

Stanisław BIEŃKOWSKI, ur. 17 XI 1999 w Pruszkowie. Absolwent Wydziału Leśnego w SGGW (1938). Po aresztowaniu przez Niemców, osadzony na Pawiaku, wywieziony do obozu w Auschwitz, zmarł w 1942 roku.

Wiktor BRONIKOWSKI, ur. 14 X 1899 w Siewierzu, pow. Zawiercie. Absolwent Wydz. Rolniczo Leśnego Politechniki Lwowskiej (1925). W 1934 roku uzyskał w SGGW stopień doktora nauk rolniczych, habilitował się w 1938 r. W 1939 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych na stypendium Rockefellera (Uniwersytet Cornell). Przygotowywał się do objęcia kierownictwa mającego powstać na SGGW Zakładu Agronomii Społecznej zgodnie z wolą prof. Władysława Grabskiego. Na wieść o zagrożeniu kraju wojną, powrócił w sierpniu do Polski, aby jako oficer rezerwy spełnić obywatelski obowiązek. Brał udział w pracy konspiracyjnej. 19 IX 1940 r. w trakcie obławy domowej w kilku dzielnicach miasta uchodzących za skupiska polskiej inteligencji został aresztowany przez gestapo i wywieziony do Oświęcimia. 27 XII 1940 r. zachorował i zmarł w obozie.

Stefan DOMARADZKI, ur. 11 I 1913 w Warszawie. Absolwent Wydziału Rolniczego w SGGW (1938).

Józef DZIONK, ur. 15 XII 1910 w Krężlach pow. skierniewicki. Absolwent Wydziału Leśnego SGGW.

Leonard Alojzy GOLKO, ur. 21 VI 1915 w Klaudjewie (Rosja). Absolwent Wydziału Leśnego (1938). Aresztowany wraz ojcem, wywieziony do Auschwitz, zmarł w 1941 roku.

Wojciech HEYDEL, ur. 17 VIII 1997 w majątku Gardzienice, woj. lubelskie. Absolwent Wydziału Rolniczego SGGW (1925). Aresztowany 26 I 1941, wywieziony do Auschwitz, zamordowany 14 III 1941 r.

Stanisław Ludwik JACHIMOWSKI, ur. 8 VIII 1897 we wsi Złota, pow. pińczowski. Absolwent Inżynierii Lądowej (budowa dróg i mostów) Politechniki Warszawskiej. Absolwent Wydz. Mierniczego Politechniki Warszawskiej. W 1925 roku rozpoczął prace naukową w SGGW w Katedrze Inżynierii Leśnej i geodezji Wydz. Leśnego. Wykładał miernictwo w Wyższej Szkole Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. Wawelberga w Warszawie. W 1935 r. uzyskał na wydz. Inżynierii Politechniki Warszawskiej tytuł doktora nauk technicznych. W 1938 r. został habilitowany na Wydz. Leśnym SGGW. W 1940 r. został wywieziony do Auschwitz, zmarł w obozie w 1941 r.

Aleksander KLIMKIEWICZ, ur. 10 I 1900 w Podzamczu, woj. lubelskie. Absolwent Wydziału Leśnego SGGW (1924).

Jan KOCHAŃSKI był uczniem Prywatnej Szkoły Rolniczej inż. Stanisława Wiśniewskiego. Aresztowany przez gestapo w 1941 r. i wywieziony do Auschwitz, zginął w 1942 roku.

Kazimierz KOSMÓLSKI, ur. 18 II 1906 w Częstochowie. Absolwent Wydziału Rolnego (1934). Ujęty w ulicznej łapance zorganizowanej przez Niemców został wywieziony do Auschwitz. Zginął w czasie ewakuacji obozu w 1945 roku.

Lucjan KOWALEWSKI, ur. 30 VII 1905 w miejscowości Rada, woj. lubelskie. Absolwent Wydziału Leśnego (1943). Aresztowany przez gestapo w 1942 r., zginął Auschwitz.

Jerzy KURELLA, ur. 31 III 1896 r. w Woli Rasztowskiej, woj. warszawskie. Ukończył wydział Rolniczy w 1926 r.

Andrzej KUTNER – uczeń prywatnej Szkoły Rolniczej inż. S. Wiśniewskiego.

Bogdan LUTOSŁAWSKI, ur. 1 VI 1902. Absolwent Wydziału Rolniczego (1924). Zginął w Auschwitz w 1942 r.

Janusz ŁĘGIEWICZ, ur. 4 IV 1918 w Moskwie. Absolwent Wydziału Rolniczego (1935). Aresztowany przez gestapo w jednej z pierwszych łapanek ulicznych. W 1940 r. był przewieziony do Auschwitz (oznaczony numerem 2120). W obozie przeżył 4 miesiące.

Władysław MOLIŃSKI urodził się w Warszawie. Absolwent Wydziału Rolniczego (1929). W 1940 roku Niemcy zabrali go z domu do Auschwitz. Zmarł wkrótce.

Remigiusz Ryszard NIEWIAROWSKI, ur. 7 VII 1914 w Petersburgu. Absolwent Wydziału Rolniczego. Zginął w Auschwitz w 1941 r.

Michał OLESZA, ur. 29 IX 1910 w Wilnie. Studiował na Wydziale Leśnym.

Zdzisław Maria Alfons ORPISZEWSKI, ur. 9 XI 1912 w Józefpolu, warszawskie. Studiów rozpoczętych w SGGW na Wydz. Leśnym nie dokończył.

Michał PANEK, ur. 20 XI 1890 w Rzeszowie. Absolwent Wydziału Leśnego (1925).

Józef POMARAŃSKI, ur. 1 III 1896 w Ciechocinku. W okresie wojny polsko - bolszewickiej walczył na froncie wołyńskim. Absolwent Wydziału Leśnego (1924). Zginął w Auschwitz w1942 roku.

Tadeusz POSTOŁKO, ur. 29 V 1897 w Czeczelniku, Podole. Absolwent Wydziału Leśnego (1926).

Tadeusz PRZYŁĘCKI, ur. w 1896 w Radomiu. Studiował na Wydz. Rolniczym SGGW. Był właścicielem majątku ziemskiego Stawiszyn. W czasie okupacji wspierał materialnie oddziały partyzanckie, będąc członkiem konspiracyjnej organizacji „Uprawa”.

Tadeusz Józef ROLA-RAKOWIECKI, ur. 9 V 1897 w majątku Skorki, warszawskie. Absolwent Wydziału Rolniczego (1925). Wywieziony przez Niemców do Auschwitz, następnie do Sachsenhausen. Podczas ewakuacji obozu został zastrzelony przez konwojentów.

Mirosław Jerzy ROWIŃSKI, ur. 10 X 1918 w Łodzi. Ostatni egzamin zdał 26 IV 1936 r. na Wydziale Leśnym SGGW. Zginął w Auschwitz w 1941 roku.

Stanisław Nikodem SIWANOWICZ, ur. 7 XI 1910 w Warszawie. Pracę dyplomową przyjęto w 1933 r. Wywieziony do Auschwitz w 1941 roku.

Stanisław SKLENARSKI, ur. 20 IV 1902 w Kielcach. Absolwent Wydziału Leśnego (1928).

Witold Teofil STANISZKIS, ur. 20 XII 1880 w Mariampolu na Suwalszczyźnie. Absolwent Wydziału Przyrodniczego Uniwersytetu Warszawskiego (1903). W 1906 r. ukończył studia na studium Rolniczym Uniwersytetu Jagielońskiego. W 1919 r. po utworzeniu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie został powołany na stanowisko profesora zwyczajnego rolnictwa na Wydziale Rolniczym. W latach akademickich 1936/1937 i 1938/1939 był dziekanem Wydz. Rolniczego. Prof. Staniszkis był posłem na Sejm, radnym w Radzie Miejskiej m st. Warszawy. W czasie oblężenia Warszawy należał do Doradczego Komitetu Obywatelskiego przy Dowództwie Armii Warszawa. W 1941 roku został wywieziony do Auschwitz razem z innymi działaczami, gdzie zginął 21 XI 1941 r.

Kazimierz STASZEWICZ, ur. 18 VII 1916 w majątku Drewna, pow. kobryński (woj. poleskie). W 1936 roku rozpoczął studia na wydz. Rolniczym SGGW. Wojna uniemożliwiła mu ich skończenie. 12 I 1941 roku w masowej akcji aresztowań na Żoliborzu , Saskiej Kępie, Mokotowie i Śródmieściu, w której zatrzymanych osadzono na Pawiaku i wywieziono do Auschwitz 593 więźniów.

Michał Hipolit STASZEWICZ, ur. 15 II 1910 w Nowej Ziemi na Polesiu. Absolwent Wydziału Leśnego (1934). Zginął wraz z ojcem Stanisławem i młodszym bratem Kazimierzem w Auschwitz.

Bohdan SZNUK, ur. 11 XI 1907 w Łaszczowie, woj. lubelskie Absolwent Wydziału Leśnego (1931). Zginął w Auschwitz w 1943 roku.

Maciej Władysław ZAORSKI - ur. 25 II 1912 w majątku Szczuki, pow. ciechanowski. W 1934 r. rozpoczął studia na Wydz. Rolniczym SGGW.

Maciej Włodzimierz ŻÓRAWSKI, ur. 25 II 1912 we wsi Szczuki - Folwark, woj. warszawskie. W 1934 roku przeniósł się na Wydział Rolniczy SGGW z Uniwersytetu Poznańskiego.

Opracowano na podstawie Zeszyty Historyczne Stowarzyszenia Wychowanków Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie: Księga poległych za Ojczyznę z SGGW 1939- 1945. Zeszyt 2, Wyd. SGGW, Warszawa 2009. ISBN 978-83-7583-054-5.

Opracowanie: Hanna Legutowska i Bożena Ratter

Zdjęcia: Hanna Legutowska