W dniu 11 lipca 2018 roku minęła 75. rocznica tzw. „Krwawej Niedzieli” na Wołyniu, będącej apogeum ukraińskiego ludobójstwa Polaków na Kresach wschodnich II Rzeczpospolitej. Obchody upamiętniające ofiary rozpoczęły się znacznie wcześniej, m.in. odbyły się konferencje naukowe, prelekcje, pokazy filmów, wystawy (np. 22-23.06. w Lublinie konferencja naukowa  „Wołyń 43: walka o pamięć – walka o Polskę”, 12.03. w Przemyślu w Muzeum Narodowym prelekcja Tomasza Kuby Kozłowskiego ”Zagłada Janowej Doliny przez UPA w 1943 roku” ).

W Warszawie uroczystości rozpoczęły się od Mszy św. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego i złożenia wieńców oraz zapalenia zniczy przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Był to pierwszy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej od umieszczenia jesienią 2017 r. na Grobie Nieznanego Żołnierza dwóch tablic, wymieniających nazwy miejscowości, w których działały polskie ośrodki samoobrony odpierające ataki członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).

Kolejnym punktem obchodów było oddanie hołdu poległym i pomordowanym przed pomnikiem Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez członków OUN i UPA na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej na terenie województw południowo-wschodnich w latach 1942–1948, oraz przed pomnikiem 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Pomniki znajdują się przy Skwerze Wołyńskim na warszawskim Żoliborzu.

  

W obchodach wzięli udział m.in. premier Mateusz Morawiecki, marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski, wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, sędzia Bogusław Nizieński, gen. dyw. Jan Śliwka - I zastępca Dowódcy Generalnego (RSZ), gen. bryg. Robert Głąb, dowódca Garnizonu Warszawa, Ewa Siemaszko badaczka ludobójstwa dokonanego na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej na Polakach przez Ukraińców z OUN i UPA, autorka książek o tej tematyce, absolwentka SGGW. Obecni byli bliscy rodzin zamordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, poczty sztandarowe i mieszkańcy Warszawy.

Uroczystości rozpoczęły się od odśpiewania hymnu państwowego. Następnie odczytana została decyzja ministra  Jana Józefa Kasprzyka (szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych) o odznaczeniu ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, przewodniczącego społecznych obchodów 75. rocznicy rzezi wołyńskiej medalem Pro Patria.

List od prezydenta Andrzeja Dudy odczytała szefowa Kancelarii Prezydenta, Halina Szymańska.

Prezydent napisał m.in., że „Tego strasznego dnia zostali napadnięci i okrutnie zamordowani polscy mieszkańcy blisko 100 miejscowości. W całej rzezi wołyńskiej zgładzono około 100 tysięcy naszych rodaków - mężczyzn i kobiet, dzieci i starców”. Stwierdził, że to jedna z najtragiczniejszych, najbardziej bolesnych kart polskiej historii w latach II wojny światowej.

Premier Mateusz Morawiecki zwrócił się do weteranów II wojny światowej i rodzin ofiar pomordowanych na Kresach wschodnich II Rzeczypospolitej: „Dziś czcimy pamięć o okrutnie pomordowanych naszych rodakach na Kresach II Rzeczypospolitej. Oni zostali zamordowani bez najmniejszego powodu, zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Polakami. Ta straszna niedziela, która zyskała miano mrocznej, krwawej niedzieli 11 lipca 1943 roku, to był tylko jeden z wielu dni, podczas których dokonywano okrutnych, barbarzyńskich mordów. Na tych tablicach, pod tym pomnikiem na 18 tablicach, na każdej z nich jest około 100 wiosek, siół, kolonii - to 1800 wiosek. To zbrodnia o gigantycznym zasięgu na ówczesnych terenach okupowanej przez Niemców, a potem przez sowietów, II Rzeczypospolitej. To jest zbrodnia, o której nie tylko musimy pamiętać, czcić pamięć o tych straszliwie pomordowanych naszych rodakach. To jest zbrodnia wyjątkowa, zbrodnia okrutnego ludobójstwa, które nie miało precedensu na taką skalę w historii Polski. Na pewno w historii świata przy tym barbarzyństwie, przy tym bestialskim mordowaniu, sadystycznym mordowaniu, też niemal nie miało precedensu. W dalszej części przemówienia premier Mateusz Morawiecki powiedział: „Symbolem pamięci o tej zbrodni jest kwiat lnu. Len kwitł wtedy na Wołyniu i na Kresach II Rzeczypospolitej, bardzo często kwitł na wielu obszarach, ale bardzo krótko, tylko kilka godzin w ciągu roku. I również w ciągu kilku godzin znikały z powierzchni ziemi całe wsie zamieszkałe przez Polaków. Len był używany tam wtedy, na tamtych ziemiach również do leczenia ran. Podkreślił, że: „Te rany – rany pamięci i rany niepamięci można leczyć tylko na fundamencie prawdy, tylko pełnej prawdy o tamtym czasie, o tamtych okrutnych zbrodniach, które trwały przez kilka lat. Tylko przez ten fundament prawdy możemy zbudować przyszłe pojednanie. Przez nasze działania nie zrezygnujemy z tej drogi do odzyskania prawdy o każdym zamordowanym w wyjątkowo bestialski barbarzyński sposób Polaku. W tym też celu żeby wspomóc walkę o tę prawdę utworzyliśmy Instytut Solidarności i Męstwa, żeby uczcić pamięć również o tych mieszkańcach, którzy wtedy starali się pomagać, o tych sprawiedliwych tamtych ziem, którzy starali się ratować straszliwie mordowanych mieszkańców wschodnich terenów II Rzeczypospolitej”. Zaznaczył: „My obiecujemy Wam drodzy rodacy, którzy leżycie gdzieś tam , na tamtej ziemi, okrutnie pomordowani w bezimiennych, czy nieznanych grobach, że nie spoczniemy, i ja też składam takie zobowiązanie w tym miejscu, że nie spocznę do czasu, aż cała prawda nie zostanie wyjaśniona i każdy z tych okrutnie zamordowanych nie zostanie upamiętniony. Cześć ich pamięci.”

Minister Jan Józef Kasprzyk powiedział: „Nasza obecność to jest świadectwo tego, że pamiętamy i nigdy nie zapomnimy. Tak jak mówił poeta i jego słowa stają się mottem obchodów 75. rocznicy zbrodni dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów, nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary. Nasza obecność to świadectwo, że pamiętamy, że nie zapomnimy, że każdego dnia będziemy, to co wydarzyło się 75 lat temu na Kresach wschodniej Rzeczypospolitej, nazywać po imieniu, że już nigdy tej zbrodni w Polsce nikt nie będzie określał mianem wypadku, wydarzeń, czegoś co miało znamiona czystki etnicznej. Od lat walczymy o prawdę i teraz już każdy z nas mówi tak, jak ta zbrodnia ta na to zasługuje, bo odpowiednie trzeba rzeczy dawać słowom - było to ludobójstwo. Ludobójstwo takie samo jak ludobójstwa, których symbolem stały się piece krematoryjne niemieckich obozów koncentracyjnych i doły śmierci w katyńskim lesie. To było ludobójstwo, niestety nie rozliczone. Niestety nie do końca napiętnowane i niestety ludobójstwo, za które do tej pory tak wielu jeszcze nie przeprosiło. W dalszej części wystąpienia minister Jan Józef Kasprzyk powiedział: „Stoimy tu na Skwerze Wołyńskim, niemalże przy symbolicznej mogile ofiar tamtej zbrodni i możemy tu ślubować za Panem premierem, i każdy z nas powinien ten ślub złożyć, że nigdy o tych, którzy zginęli nie zapomnimy, ale też złożyć ślub, że uczynimy i dołożymy wszelkich starań, aby każda ofiara zbrodni wołyńskiej została godnie pochowana, bo te ofiary nie mają swoich grobów. A w naszej cywilizacji, cywilizacji łacińskiej, cywilizacji chrześcijańskiej jest ten wielki nakaz Boży, umarłych pogrzebać. Musimy dołożyć wszelkich starań aby tak się stało. Jesteśmy Im to winni”.

Prezes IPN dr Jarosław Szarek powiedział: „Dokładnie 75 lat o tej porze paliły się jeszcze zabudowania setek wiosek na Wołyniu, zasychała krew ofiar i zaczął się exodus niektórych z Was. 75 lat tułaczki, nieśliście w sobie tę pamięć o tym ludobójstwie okrutnym, tej niewyobrażalnej zbrodni. Nieśliście w swoich rodzinach, a potem w stowarzyszeniach. Nadzieję przyniósł 1987 rok, że wreszcie będziecie mogli podzielić się tym bólem, że opowiecie o tym co widzieliście, co przekazali wam wasi najbliżsi, o śmierci dziesiątków tysięcy naszych rodaków na Wołyniu i tyleż samo w Małopolsce wschodniej. Że tę prawdę przekażecie. Ale tyle lat minęło, nie chciano was słuchać, byliście odpychani. Ten wasz ból prawdy o tych wydarzeniach chciano ukryć, ona miała być ofiarą teraźniejszości, ale tak się nie stało. Prawda zawsze zwycięża. Wasz upór przyniósł owoce. Te dzisiejsze uroczystości pokazały, że prawda zwyciężyła. Nie pogrzebaliśmy wszystkich ofiar, nie postawiliśmy krzyży, nie było takich możliwości, ale uratowaliśmy pamięć, zachowaliśmy pamięć. Ona przetrwa. Jeżeli my tego nie zrobimy, to zobowiązanie, które padło od przedstawicieli najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej podejmą nasi następcy, a jeżeli oni tego nie zrobią, podejmą nasze dzieci. Ocaliliśmy pamięć o ludobójstwie ukraińskim na Wołyniu, w Małopolsce wschodniej i na Lubelszczyźnie. Tej pamięci nie damy sobie wyrwać”.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz - Zaleski podziękował Prezydentowi, że w niedzielę, w tak ważnym dla nas dniu, pojechał na Wołyń. Powiedział: „Na to czekaliśmy. Zdjęcie, na którym Pan prezydent składa wieniec na polu, gdzie jest łan zbóż na miejscu wioski, która nie istnieje, a której mieszkańcy są gdzieś tam pod tym zbożem, przejdzie do symbolu czasów współczesnych”. Podziękował premierowi, że przyjął patronat (po raz pierwszy to się stało) nad uroczystościami społecznymi oraz wszystkim osobom, które przyczyniły się do tych uroczystości. „Zobaczyliśmy, że Rzeczpospolita o nas pamięta”. Ks. Isakowicz- Zaleski powiedział, że padły dziś bardzo ważne zobowiązania ze strony Pana premiera, bo obecnie największą raną dla Kresowian jest właśnie brak pochówku. Mija 75 lat od ludobójstwa. 30 lat ma już III Rzeczypospolita, tyle samo prawie ma Ukraina, ale do dziś, ponad 90% spośród tych 150 - 200 tysięcy ofiar nie ma swoich grobów”.

Podkreślił, że „Działanie rządu Ukrainy jest barbarzyńskie, bo w cywilizowanym świecie każda ofiara ma prawo do pochówku, tak jak są u nas pochowani żołnierze niemieccy, armii czerwonej. Dlatego liczę bardzo, że władze III Rzeczpospolitej przełamią tę sytuację. Odchodzą ostatni świadkowie, odchodzą ci, którzy pamiętają gdzie leżą te ciała. Jeżeli nie nastąpi przełom w tej sprawie no to de facto możemy powiedzieć, że w XXI wieku jest jeden kraj w Europie, który zabrania pochówku. Ja nie znam innego kraju obecnie, który wydaje takie decyzje”.

Wymienił jeszcze inne sprawy, które trzeba załatwić, m.in.

„Wielką zasługą Wojska Polskiego było zamontowanie na Grobie Nieznanego Żołnierza tablic obrońców kresów wschodnich, ale to jest niezrozumiale dla Kresowian, że w ciągu dwóch dni nieznani sprawcy usunęli obrońców Birczy. Znowu pod naciskiem obcego ambasadora”. Poprosił, żeby obrońcy Birczy wrócili na tablicę, bo oni 3 razy uratowali tę wieś od wymordowania przez ludobójców.

Ks. Isakowicz – Zaleski podziękował za odznaczenie. Powiedział, że to odznaczenie przyjmuje w imieniu swojego ś. p. ojca, który był naocznym świadkiem ludobójstwa dokonanego w jego rodzinnej wsi Korościatyn w powiecie buczackim. Ojciec księdza (niestety nie dożył wolnej Polski) w pamiętniku napisał słowa: „Kresowian zabito dwukrotnie - raz przez ciosy siekierą, a drugi raz przez przemilczenie”. Później w czasach Solidarności dopisał, że ta śmierć przez przemilczenie jest gorsza od śmierci fizycznej.

Na koniec podziękował wszystkim władzom państwowym, ugrupowaniom politycznym, posłom i senatorom za to, że ta pamięć została uratowana. „Pamięć o nich jest, powstają kolejne upamiętnienia. To jest nasz obowiązek jako Polaków. Pozostaje jeszcze sprawa pochówku, ale tutaj ufam i wierzę, że w duchu tej dewizy, która nas łączy ponad podziałami; Bóg, Honor, Ojczyzna, że ci pomordowani w Polsce doczekają się krzyży i doczekają się katolickich pogrzebów”.

Po przemówieniach odmówiona została modlitwa w intencji ofiar. Modlitwie przewodniczył wikariusz generalny biskupa polowego. Uczestniczyli także przedstawiciele prawosławnego ordynariatu wojskowego, ewangelickiego naczelnego kapelana wojskowego oraz naczelnego rabina Polski.

Kolejnym punktem uroczystości był uroczysty Apel Poległych, do którego przywołał oficer Dowództwa Garnizonu Warszawa, kapitan Robert Herman.

Przed pomnikiem Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez członków OUN i UPA na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej na terenie województw południowo-wschodnich w latach 1942–1948 oraz Pomnikiem 27. Dywizji Piechoty AK zostały złożone wieńce.

  

Opracowanie i zdjęcia – Hanna Legutowska